Grupa:
Inwestycje.pl Waluty.com Kantory.pl Investing.pl Fundusze24.pl TwojeFinanse.pl Forum-Prawne.pl
  

Czasy na świecie:

Nowy Jork (USA) 23:05:52 -6h
Tokio (Japonia) 13:05:52 +8h
Sydney (Australia) 14:05:52 +9h
Londyn (Anglia) 04:05:52 -1h
kursy walut | Waluty.com.pl

Artykuł

Menu artykułu

Treść artykułu

117

Chiński manipulator

06.08.2019 12:01 wtorek

Poniedziałkowa sesja w Europie wyglądała jeszcze gorzej niż wskazywały rano notowania kontraktów futures. Większość indeksów na kontynencie przez cały dzień osuwała się powoli, ale stabilnie, by otworzyć tydzień spadkami o skali od 1,3% (FTSE MiB) do 2,5% (FTSE 100).

Bardzo źle zaprezentował się WIG20, który w godzinach porannych dawał nadzieję na relatywnie niewielkie spadki, ale pod wpływem narastającej podaży w drugiej połowie dnia, przypieczętowanej słabym fixingiem, zamknął się o 2,4% niżej niż w piątek. Największą ujemną kontrybucję wniósł CD Projekt, który spadł o 6,1%, co nie może do końca dziwić w kontekście trwającej od otwarcia w USA wyprzedaży sektora technologicznego za oceanem.

    Bilans sesji na Wall Street to spadek S&P500 o 3%, a NASDAQ o 3,5% po bardzo podobnym przebiegu – około półtoraprocentowa skala spadków na otwarciu, bezustanny ruch w dół i zamknięcie niewiele powyżej dziennych minimów

. Tematem dnia było ogłoszenie przez Departament Skarbu, że Chiny zostały uznane za „manipulatora walutowego”, co było oczywiście efektem poniedziałkowego skokowego osłabienia chińskiej waluty. Prezydent Trump otrzymał tym samym jakąś legitymizację swoich działań i ma otworzone pole, by zapowiedziane cła na 300 mld USD rocznego importu z Chin podwyższyć z 10% do 25%. Tego rodzaju ruch miałby już potencjał, by podnieść inflację w USA w przyszłym roku wyraźnie powyżej celu (w szczytowym momencie o około 0,7-0,8pp) i bardzo zwiększałby szanse na globalną recesję w przyszłym roku. Sama etykieta nadana Chinom ma marginalne znaczenie, w teorii teraz powinny nastąpić negocjacje, bądź bilateralne, bądź nadzorowane przez MFW, a następnie USA mogłoby nałożyć na Chiny sankcje bez znaczenia, np. zablokować chińskim firmom dostęp do amerykańskich przetargów rządowych, w których i tak raczej nie biorą udziału.

    Akcje azjatyckie notują w momencie pisania komentarza straty od 0,7% (Nikkei) do 1,4% (Shanghai Composite). Wyjątkiem jest indyjski Sensex, który rośnie o 0,4% po olbrzymiej słabości rupii w dniu wczorajszym (narastające obawy o kolejny konflikt w Kaszmirze, wzrost odpływów kapitałowych z kraju). W takim otoczeniu można powiedzieć, że skala spadków na Dalekim Wschodzie jest uspokajająca, niestety jej podstawy są bardzo kruche. Źródłem do optymizmu stał się zaskakująco silny fixing yuana, lekko poniżej granicy 7.0 względem USD. Rynek wydaje się to odbierać jako reakcję na wspomniane działania amerykańskiego Departamentu Skarbu, ale jest to raczej naturalne zachowanie, gdy Chiny nie chcą dopuścić do paniki i gwałtownych odpływów kapitału. Nie oznacza to naszym zdaniem w żadnym razie, że w miarę eskalacji wojny handlowej nie pozwolą na stopniową deprecjację waluty, szczególnie że mają za sobą świeże stanowisko MFW, który stwierdził, że nie jest ona niedowartościowana. Okres jej ostatniej stabilności był gestem dobrej woli wobec USA, dopóki istniała szansa na porozumienie, w obecnych warunkach deprecjacja byłaby z pewnością kierunkiem wymuszonym w normalnych warunkach rynkowych.

Po tak silnej wyprzedaży jak wczorajsza można spodziewać się dzisiaj próby odbicia, co jest zresztą typowe, gdy bardzo ostre spadki następują w poniedziałek (pretekstem może być pozytywna niespodzianka na niemieckich zamówieniach przemysłowych, które wzrosły o 2,5% m/m przy konsensusie niższym o 2pp). Nie zmienia to naszego przekonania, że rozpoczęła się poważniejsza korekta, która bez nagłego zwrotu na froncie amerykańsko-chińskim powinna sprowadzić indeksy o co najmniej kilka procent niżej. Podobnie jak w 4Q2019 towarzyszy jej na razie osłabienie dolara (kurs EURUSD przekroczył 1,12), co otwiera złotu drogę do dalszych wzrostów i nieco łagodzi sytuację na rynkach wschodzących (poza Azją, w której dominują obawy o dalszą sytuację w Chinach).

Kamil Cisowski
Dyrektor Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego
Dom Inwestycyjny Xelion

 











Inne artykuły z tego działu: Inne artykuły: