Reklama
Najnowsze
Inflacja wraca do celu
Inflacja wreszcie daje za wygraną
IAR: Ukraina - drogi - Euro 2012
IAR: Indie - władze - walka z korupcją
Spadek inflacji pomógł posiadaczom lokat
IAR: Hiszpania - Katalonia - śnieżyca - straty
IAR: UOKiK- konsument a rynek energii
IAR: OPINIA-Kalisz-inflacja
Najpopularniejsze
Saxo Bank: Jakie rynki będą atrakcyjne przy inwestycjach w akcje?
Gdzie najwięcej zarobisz na lokacie?
Ranking kredytów hipotecznych
Indeks Dostępności Kredytowej spadł o ponad 4 punkty
Mimo rocznej hossy fundusze wciąż są na minusie
Raport z rynku nieruchomości (luty 2010)
Ranking kredytów walutowych
Kawalerka dla Kowalczyk i 2-pokojowe dla Małysza
Szukaj
Artykuł
I odbicie, i kontynuacja, i marazm
08.02.2010 17:16 poniedziałekSporo sprzecznych określeń jak na jedną sesję, ale każde z nich pasuje do opisu rynku w poniedziałek. Wskaźniki techniczne sugerują wyprzedanie akcji, ale popytowi brak odwagi.
Poranny wzrost szybko został wykorzystany jako okazja do pozbycia się przecenionych akcji. W najlepszym momencie dnia - to jest zaraz po otwarciu - WIG20 zyskiwał 38 punktów względem piątkowego - nieco panicznego - zamknięcia. Okazało się, że to wystarczająco dużo, żeby skłonić do sprzedawania zarówno ryzykantów, którzy kupowali akcje pod koniec piątkowych notowań, jak i tych, którzy w piątek pozbyć się akcji nie zdążyli.
Taka postawa doprowadziła do przebicia piątkowego dna w krótko po 13-tej, co wprowadziło sporo zamieszania. Wszak po 8-proc. spadku w ciągu dwóch ostatnich sesji należało się prędzej spodziewać odbicia niż kontynuacji.
Pożar został jednak szybko opanowany, do 14-tej straty zostały odrobione, a do końca dnia WIG20 poruszał się niemal w linii na poziomie piątkowego zamknięcia. Obroty były dziś zdecydowanie niższe niż w piątek.
Brak odbicia, a raczej jego szybkie zakończenie wskazuje na przewagę strony podażowej i brak zainteresowanych kupnem przecenionych akcji. Z drugiej strony wskaźniki techniczne na dziennym wykresie wskazują na znaczne wyprzedanie rynku, co czyni odbicie na kolejnych sesjach bardziej prawdopodobnym, jest to jednak zachęta przede wszystkim dla inwestorów krótkoterminowych. Na wykresie tygodniowym utrzymują się sygnały sprzedaży, a na miesięcznym sygnał kupna w postaci przebicia średniej z 50 miesięcy w ogóle się nie pojawił...
Złoty zachowywał się równie chaotycznie co WIG20. Poranne umocnienie zepchnęło euro do 4,06 PLN, ale po lunchu kosztowało już ponad 4,116 PLN. Ostatecznie ok. 16:30 kosztowało o dwa grosze mniej, czyli mniej więcej tyle samo co w piątek na zamknięciu. Analogicznie zachował się też dolar, który nie zdołał utrzymać się powyżej 3 PLN, i frank, który tylko chwilowo wybił się powyżej 2,80 PLN.
Ropa potaniała o 0,6 proc., złoto o 0,4 proc., a miedź podrożała o 0,7 proc., po tym jak w ciągu miesiąca jej notowania spadły o 18 proc.
KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ
Emil Szweda, Open Finance
Poranny wzrost szybko został wykorzystany jako okazja do pozbycia się przecenionych akcji. W najlepszym momencie dnia - to jest zaraz po otwarciu - WIG20 zyskiwał 38 punktów względem piątkowego - nieco panicznego - zamknięcia. Okazało się, że to wystarczająco dużo, żeby skłonić do sprzedawania zarówno ryzykantów, którzy kupowali akcje pod koniec piątkowych notowań, jak i tych, którzy w piątek pozbyć się akcji nie zdążyli.
Taka postawa doprowadziła do przebicia piątkowego dna w krótko po 13-tej, co wprowadziło sporo zamieszania. Wszak po 8-proc. spadku w ciągu dwóch ostatnich sesji należało się prędzej spodziewać odbicia niż kontynuacji.
Brak odbicia, a raczej jego szybkie zakończenie wskazuje na przewagę strony podażowej i brak zainteresowanych kupnem przecenionych akcji. Z drugiej strony wskaźniki techniczne na dziennym wykresie wskazują na znaczne wyprzedanie rynku, co czyni odbicie na kolejnych sesjach bardziej prawdopodobnym, jest to jednak zachęta przede wszystkim dla inwestorów krótkoterminowych. Na wykresie tygodniowym utrzymują się sygnały sprzedaży, a na miesięcznym sygnał kupna w postaci przebicia średniej z 50 miesięcy w ogóle się nie pojawił...
Złoty zachowywał się równie chaotycznie co WIG20. Poranne umocnienie zepchnęło euro do 4,06 PLN, ale po lunchu kosztowało już ponad 4,116 PLN. Ostatecznie ok. 16:30 kosztowało o dwa grosze mniej, czyli mniej więcej tyle samo co w piątek na zamknięciu. Analogicznie zachował się też dolar, który nie zdołał utrzymać się powyżej 3 PLN, i frank, który tylko chwilowo wybił się powyżej 2,80 PLN.
Ropa potaniała o 0,6 proc., złoto o 0,4 proc., a miedź podrożała o 0,7 proc., po tym jak w ciągu miesiąca jej notowania spadły o 18 proc.
KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ
Emil Szweda, Open Finance
| Inne artykuły z tego działu: | Inne artykuły: |
|---|---|
Giełdy w USA w okolicy szczytów2010-03-15 12:11:01Nie zabraknie ciekawych publikacji2010-03-15 10:13:57Dobre dane – słaba interpretacja2010-03-15 09:42:09BM BPH: Komentarz rynku akcji2010-03-15 09:12:32BM BPH: Komentarz rynku futures2010-03-15 08:20:12 |
Dolar zyskuje przed posiedzeniem FED2010-03-15 17:21:25Spadek eurodolara pod koniec sesji2010-03-15 17:18:32Rynek obawia się droższego pieniądza w Azji2010-03-15 17:13:33Inflacja wraca do celu2010-03-15 17:10:55Dolar zyskuje do europejskich walut2010-03-15 17:09:28 |





